sport

Dziś uznałam, że pora wreszcie zacząć realizować noworoczne postanowienia. Pierwszym na mojej liście jest: „więcej sportu”. Nadeszła wiosna, więc nie mam już wymówki, czas wziąć się za siebie. Kiedyś sport był dla mnie codziennością, uwielbiałam biegać, ćwiczyć, byłam nawet w szkolnej reprezentacji siatkówki. Stare czasy. A jak jest dziś? No aktywna staram się być, ale nie zawsze mi to wychodzi. A sport i w ogóle aktywność to fajna sprawa. Dzięki temu wolniej się starzejemy i dłużej jesteśmy sprawni. Teorię mam opanowaną do perfekcji. Teraz czas przejść do praktyki.

Nie tylko sport wyczynowy

Nie będę Wam pisać dziś jakie sporty można uprawiać czy jak wymyślne ćwiczenia wykonywać żeby być fit. Każdy powinien odnaleźć coś dla siebie, z czym będzie mu po drodze i przede wszystkim co będzie mu sprawiało przyjemność a nie było mordęgą. Przecież nigdzie nie jest napisane, że tylko codzienne zmagania na siłowni przyniosą najlepsze efekty. Bo np. siłownia nie jest dla mnie, nie lubię jej i koniec. Można przecież ćwiczyć właściwie wszędzie. I każda aktywność będzie zauważona przez nasze mięśnie. Nawet wykonywanie codziennych czynności jest gimnastyką. Koleżanka niedawno urodziła córeczkę. I martwiła się, że nie wróci do formy, bo nie ma czasu ćwiczyć. A nieprawda. Każda mama wykonuje przez cały dzień mnóstwo ćwiczeń jak choćby podnoszenie i opuszczanie malucha czy skłony. I mamy już trening. Tak naprawdę możemy ćwiczyć wszędzie i o każdej porze. Nawet siedząc przed telewizorem. Jak? Wystarczy nogami robić małe „nożyce”w poziomie albo w pionie. Świetnie wzmacniają mięśnie brzucha i łydek. A robienie porządków w szafach? Świetne ćwiczenia wzmacniające ramiona i uda. Jeszcze gdy muszę odłożyć zimowe ubrania na szczyt szafy, wykonuję przynajmniej 20 przysiadów i skłonów. To też aktywność.

W zgodzie z sobą

Tak jak napisałam, że lubię morderczych ćwiczeń. Sport musi sprawiać mi frajdę, bo inaczej moje postanowienie poprawy kondycji i ciała nie uda się. Postanowiłam, że będę do pracy chodzić pieszo, całe 3 km. Od zawsze lubiłam chodzić pieszo, nie znoszę ścisku w autobusie w godzinach szczytu, więc uznałam, że wrócę do tego. W końcu 3 km to nie tak daleko. I wiecie, spróbowałam. Czuję się wyśmienicie, bo rano unikam nerwowej atmosfery w tramwaju, mam czas żeby posłuchać muzyki albo ptaków i wreszcie zauważyć wiosnę. Z poziomu okna autobusu jej nie widać. Jasne, że jestem zmęczona, ale to zmęczenie fizyczne, ale mój umysł jest jasny i odprężony. I gotowy do pracy. Jeśli masz zbyt daleko do pracy żeby chodzić pieszo, możesz np. planować sobie małe zakupy w sklepie, który jest dalej niż ten na osiedlu. Też działa. Przecież pokonanie trasy do oddalonego od domu sklepu jest też spacerem. I aktywnością. Dobrym pomysłem jest też rower stacjonarny plus plecak. I wcale to nie jest rozwiązanie dla leniwych. Ja też nie znoszę przygotowywać się do wyprawy rowerowej i jeszcze wyciągać sprzętu z piwnicy.

Jak widzicie, sport może być lekki i przyjemny. Wszystko zależy tylko ode mnie.

Jak oceniasz ten wpis?

Wskaż liczbę gwiazdek.

Średnia ocena: 5 / 5. Liczba głosów: 1